Radek Koło – twórczość zebrana – uaktualnienie 26.07.2019

13.08. – edit Dodałam wiersze


Lubię mieć u siebie to co lubię. A że mi wolno, bo jestem u siebie 😉 to dokładam dziś kolejną porcję do tego niemal 😉 archiwum zachwyceń, zatrzymań i zasłuchań.
Post wyjątkowy, bo zawartość posta jest wyjątkowa. Macie przed sobą zajawkę twórczości, której na ten moment nie znajdziecie gdzie indziej (znalazłam tylko trzy piosenki na yt). Zapomniane i odkurzone gdzieś z dna szuflady teraz są u mnie :). Chłopak ma na koncie tomik i kilka wierszy w Angorze kilkanaście lat temu. Jest nadzieja na nowe piosenki, które sam pisze sam gra i śpiewa. Ale kumpli też trzeba, zgrać by nagrać 😉

Oczywiście za Jego zgodą upubliczniam to co od Niego dostałam:
kilka wierszy i piosenek, w których jestem od jakiegoś czasu zasłuchana
Miłego 🙂

OBRAZ W RAMIE ZE SZKŁA
Maluje świat słowami
może dziwnymi
ale własnymi
życie bywa koszmarem
bywa też bajką
nigdy nie jest operą mydlaną
nie jest też
autobusem hipisów
zmierzającym w stronę
narkotykowego wyzwolenia
jest obozem skoncentrowanym
na czerpaniu przyjemności
otchłanią zapomnienia
sentencją deszczowych zdań
kalejdoskopem mgieł
słońcem zamrożonego świtu

Czytaj dalej „Radek Koło – twórczość zebrana – uaktualnienie 26.07.2019”
Reklamy

Bernard Ładysz – Matko Moja Ja Wiem

Bernard Ładysz – Matko Moja Ja Wiem

Moja Matko ja wiem, wiele nocy nie spałaś,
Gdym opuszczał swój dom, aby iść w obcy świat.
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie i barwny jak kwiat.
I na szczęście dalekie, skromny dar, lniany ręcznik mi dałaś,
Haftowany przez ciebie wzorzysty i barwny jak kwiat.

Na nim kwitną do dziś tulipany i wiśnie,
Żywa wciąż zieleń łąk, śpiew słowika wśród bzów.
I jedyny na świecie drogi mi, trochę smutny twój uśmiech.
Nade wszystko kochane, twe oczy są tu.
I jedyny na świecie drogi mi, trochę smutny twój uśmiech,
Nade wszystko kochane, twe oczy błękitne są tu.

Gdy mi smutno i źle, idę w leśną gęstwinę,
W szumie dębów i traw wspomnę te dawne dni.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu barwny ręcznik rozwinę,
Wtedy wraca twa miłość i szczęście i łzy.
Na zwalonym przez burzę, starym pniu barwny ręcznik rozwinę,
Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.
Wtedy wraca twa miłość matczyna i szczęście i łzy.

________________________________

bez granic

Bez granic – agnecha

gdy życie przytłoczy 
obcy obcemu wygarnie 
z bólu do bólu
bez granic szczerości
bez konwenansów i układania słów 
– by ładniej..

(…)
_______
agnecha, IV 2019 r.
tutaj cały tekst wiersza



…niesamowite uczucie posłuchać TAKIEJ interpretacji własnego tekstu
niesamowite i wyjątkowe
dziękuję Darku 🙂 bardzo

Do kołyski – Żyj z całych sił – Dżem

Wcale nie napiszę, że na to utwór na pożegnanie, dla tych co zostaną.

Tekst piosenki:

Żyj z całych sił
I uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi
Teraz śpij

Niech dobry Bóg
Zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr
Porywa spokój
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…

Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…
Najlepszą z Twoich chwil

Niech dobry Bóg
Zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr
Porywa spokój
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic…
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil…
Najlepszą z Twoich chwil/x2

Daria Zawiałow – „Jeszcze w zielone gramy”

Daria Zawiałow „Jeszcze w zielone gramy”

Przez kolejne grudnie, maje człowiek goni jak szalony
A za nami pozostaje sto okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam co chwilę w mróz czy w upał, w zimie, w lecie
Szans niedostrzeżonych tyle
I ktoś rację mam, lecz przecież

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmiecie na ogniskach wiosny spłoną

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie

Więc nie martwmy się, bo w końcu
Nie nam jednym się nie klei
Ważne, by choć raz w miesiącu mieć dyktando u nadziei
Żeby w serca kajeciku po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho takie prościuteńkie słowa

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze, piękne dni, marzenia, plany
Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją

Jeszcze w zielone gramy, choć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra, a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta która w przepaść rwie
Jeszcze nie, długo nie

Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar, co nie raz już w dół runął
Jakby powiało zdrowo to bym jeszcze raz pofrunął

Jeszcze w zielone gramy, choć życie nam doskwiera
Gramy w nim swoje role, naturszczycy bez suflera
w najróżniejszych sztukach gramy, lecz w tej co się skończy źle
Jeszcze nie, długo nie