cd Jan Marx „Legendarni i tragiczni. Eseje o polskich poetach przeklętych”

Ciąg dalszy cytatów z książki pt. „Legendarni i tragiczni. Eseje o polskich poetach przeklętych ( 
Bursa Halina Poświatowska Rafał Wojaczek Stanisław Grochowiak Edward Stachura Kazimierz Ratoń)”,
autor Jan Marx , WYdawnictwo ALFA, Warszawa 1993

KROPKA NAD YPSYLONEM
(…)
∞ płyń po manowcach z włóczęgą ∞
s. 382

„W proroka mnie nie wrobicie. Ani we wróżbitę. Czasami wydaje mi się, że coś wiem, a czasami wiem, że niewiele wiem. A czasami sprawia mi to niewysłowioną ulgę móc wyznać, że jestem, jak to się mówi, głupi jak but. Co niniejszym czynię, bo oto spadła na mnie jedna z tych słodkich chwil.”
s. 426, E.S.

Czytaj dalej „cd Jan Marx „Legendarni i tragiczni. Eseje o polskich poetach przeklętych””

feniks* [o Rafale Wojaczku]

był i tylko był
już go nie ma
zostało trochę ineditów
w których nie ma nic
nic czego nie było
i nic co być mogło

absurdalny stos
ofiara bez kierunku
ofiara bez odbiorcy

triumf wyobrażeń
nad prawdą doświadczenia
śmierć poznajemy nie umierając
lecz żyjąc

i spalać się co dzień po kilka razy
i jak feniks powstawać co dzień z popiołów
co dzień umierać w wyższą formę
niezniszczalnego umysłu
________
agnecha, 11.06.2019r.


*) Wiersz inspirowany fragmentem eseju autorstwa Tymoteusza Karpowicza poprzedzającym „Utwory zebrane” Wojaczka [w:] „Legendarni i tragiczni”, s. 278.
Żadna trudność spisać wiersz z takiego fragmentu, prawda? 😉



„Leżą przede mną cztery tomiki młodego poety, którego nie ma. Leży trochę ineditów. Poety, który był i tylko był. Nie ma w nich nic, czego nie było. Niestety, nie ma w nich całej przyszłości tego, co być mogło. Absurdalny stos, na którym Abraham złożył sam siebie dla boga poezji, stał się ofiarą bez kierunku bez odbiorcy. Oto pole ćwiczeń, do laboratorium, wdarło się nieoczekiwanie anachroniczne założenie, że akt twórczy wymaga rzeczywistej ofiary twórcy, że jest jego życiem, a nie operacjami intelektualnymi, wdarł się powrót do demoniczności kreatora. Więc ten, który zaczyna grać, winien być tęgim graczem, by nie dopuścić do ożywienia figur swoich kart. Wojaczek przegrał karty. Kiedy zatriumfuje prawda, że wyobraźnia ludzka jest o wiele doskonalsza niż doświadczenie? Że śmierć poznajemy nie umierając, lecz żyjąc?Że jesteśmy w stanie przy pomocy tego instrumentu być po tysiąckroć realnie spaleni na stosie, nie zmieniając się w fizyczny popiół tylko w żyjącą wyższą formę umysłu? (…)”

Rafał Wojaczek „Na jednym rymie”

Ile kwiatów tyle światów na tym świecie jednym
Ile oczu tyle światła na tym świecie ciemnym

Ile dzwonów tyle głosów na tym świecie niemym
Ile trwogi tyle wiary na świecie niewiernym

Ile wierszy tyle prawdy na świecie niepewnym
Ile męki tyle chwały na świecie doczesnym

Ile klęski tyle pętli na świecie śmiertelnym
Ile śmierci tyle szczęścia na tym świecie nędznym
1969

_______
Jan Marx, „Legendarni i tragiczni”, Wyd. ALFA, Warszawa 1993, s. 218

Jan Marx „Legendarni i tragiczni. Eseje o polskich poetach przeklętych”


Poniższe cytaty pochodzą z książki pt. 
„Legendarni i tragiczni. Eseje o polskich poetach przeklętych (
Bursa Halina Poświatowska Rafał Wojaczek Stanisław Grochowiak Edward Stachura Kazimierz Ratoń)”, autor Jan Marx , WYdawnictwo ALFA, Warszawa 1993

„(…) Człowieka w pojęciu egzystencjalisty nie można zdefiniować dlatego, że jest on pierwotnie niczym. Będzie on czymś dopiero później, i to będzie takim, jakim się sam uczyni. (…) Człowiek jest poza tym nie tylko taki, jakim siebie pojmuje, lecz również taki, jakim c h c e być, jakim się pojął po zaistnieniu i jakim zapragnął być po tym skoku w istnienie. Człowiek jest tylko tym, czym siebie uczyni. (…) Człowiek przede wszystkim będzie tym , co stanowi realizację jego woli. Nie tym jednakże, czym pragnąłby być. Gdyż to, co rozumiemy zwykle przez wolę, to jest już decyzja świadoma, która dla większości z nas następuje później od tego, co powstało samorzutnie jako pragnienie.”* s. 5
*) Jean Sartre w rozprawie pt.” Egzystencjalizm jest humanizmem”

„Stary to paradoks, że uczucia, które się gra, i uczucia, które się przeżywa, są to sfery prawie nie do odróżnienia. Bo przecież uczucia budujemy przez czyny.” s. 5

(…)człowiek jest tylko i wyłącznie projekcją, istnieje tylko o tyle, o ile realizuje siebie, jest tylko zespołem swoich czynów, jest tylko swoim własnym życiem. s. 6

(…)dla egzystencjonalisty istnieje tylko taka miłość, która się realizuje, tylko taka możliwość miłości. która się uzewnętrznia. s.6

(…) przeznaczenie człowieka zawarte jest w nim samym. Człowieka nic nie uchroni od niego samego. s.6

(…) w każdym poecie istnieją suwerenne strefy ciszy, do których nie dopuszcza on nawet najbliższych na odległość mniejszą niż intuicja, przeczucie. Wywoływaczem psychologicznym z braku materialnego, pozwalającym rozjaśnić te strefy mroku i zaludnić strefy ciszy, byłaby zatem wyobraźnia czytelnika, krytyka, historyka literatury. s. 6

Bywa, że człowiek popełni jakiś czyn, któy w jego oczach jest wydarzeniem burzącym spokój na całe życie i naznaczającym myśli stygmatem nienawiści i rozpaczy. I ta świadomość własnej niepełnosprawności etycznej staje się obsesją prowadzącą do poczucia nicości moralnej. A stąd ju tylko krok do samobójstwa. Poeta sam zastawia na siebie sidła zrodzone we własnej wyobraźni. Błędne koło. Artysta zamyka się we własnym niepowodzeniu, we własnym poczuciu winy. Projekcja tej winy paraliżuje wolę, prowadzi do obłędu, dramatu bliskich i wreszcie śmierci jako kulminacji manii prześladowczej, której symptomy są zarazem niedostrzegalne dla otoczenia. s.7

człowiek przeciwko samem sobie;


cdn.