Ciepły powiew zza oceanów – wiersze Manuela

Za górami, za lasami, za kilkoma morzami i dwoma oceanami mieszka Manuel – poeta, który pisze piękne wiersze o miłości. Ale Jego wiersze są bliżej, na kliknięcie (i przetłumaczenie translatorem ;)) zapisanej strony. Poniżej przedstawiam Wam dwa wiersze, do których, odkąd powstały, będę miała sentyment, gdyż powstały przez jedno z moich niepozornych zdjęć. Po ostatni („EN EL SILENCIO DEL DESEO” musicie sięgnąć sami na stronę Manuela :))

Gdy jeden człowiek inspiruje drugiego człowieka do czegoś dobrego to nadaje mu sensu i radości w sercu, dodaje skrzydeł :). To jak dmuchać delikatnie w żagiel latawca i sprawianie, by latał, by wydobywał z siebie i pokazywał co najpiękniejsze. Ta świadomość miło łechce człowiecze ego. Popatrzcie ze mną na tę romantykę. Manuel – piewca miłości 🙂

To zdjęcie z łódką z liści jest z Jego strony i to od niego się zaczęło. Te zdjęcie skusiło mnie, by odwiedzić jego stronę.

Czytaj dalej „Ciepły powiew zza oceanów – wiersze Manuela”

„Poźno wiesna” tadeus

wiesna latoś niy nojwceśni
chocias drozdy kwico na cereśni
w lesie jesce cisa głusy 
trofka ledwie pokazuje usy 

mrofce cicho śpiom w mrowiskak
ptoki niy wracajom z zimowiska 
ni ze wschodu ni z zachodu 
pcoły niy zbiyrajo miodu 

kwiotki kwitnom łopiesale 
widać mokry mech na skale
bioły cycek Babie Góry 
śniegiym błyscy ponat chmury 

a po źlebach i kotlinach 
straso ślady po lawinach 
motyl pszeciongo sie lyniwie 
niy ocena mu sie wstać po zimie 

zaby w błocie niy rechocom
niy pszylecioł jesce bocion 
suńce grzeje niy nojgorzy 
chocias w nocy jesce mrozi 

ale kiesik sie to zmiyni 
zycie nom sie zaziylyni 
i jak upragniono kobiyta 
wiesna do chołpy nom zawita 

„w chołpie zima 
zawse cosik sie popsuje 
a dopiyro kie nos mi ma 
to w tyn cos cowiek załuje „

<tadeus>

PS. Zdjęcie jest także autorstwa Tadeusa 🙂

„na równi” tadeus

Do parku nad wode
przylecioł zimorodek
pszyfurgnył zmuszony głodym

piórka mo takie ślicne
turkusowe i błynkitne
błysconce i śkliste

wsyscy paczom w zachwycie
kazdy pragnie w skrycie
uratować jego życie

dzieci ciskajom chleba łokruski
duzi mu dajom sardynki z puski
a idni solone paluski

do domu wracajom z radościom
w duchu kwolom łosobe Boskom
ze doł na ziymi zyć ptoskom

na drudze jakieś godne ptosysko
skrado sie blisko
i dziubo wsystko

to corno kiwo sie wrona
cza jo łominońć moze zarazona
i tak za kwile skona

to cu małe choć marne
pszezyje bo ładne
a umre cu brzytkie i carne

TO NIY TAK BOZE BYĆ MIAŁO
stworzułeś ziymie corno i biało
zeby sytko NARÓWNI spółistniało

________________
Wiersz znajomego Górala 🙂

Tadziu, dziękuję za pozwolenie na publikację. 🙂
Źródło zdjęcia: wikipedia