zakładka

Moja stara zakładka tu akurat
w książce Urszuli Kozioł „FUGA”

z przesłaniem:
cytat Antony de Mello

inne przygotowania ;)

Dom [o zgrozo!] jeszcze śpi [wybaczam, bo ja wczoraj równo do południa], słuchawki na uszach i music [kręcioła.tv]w tle. I śledzie robię.. w końcu jutro Wigilia.

i jeszcze raz i jeszcze raz..
koncert był zaje*fajny 😀 Na żywo jest inaczej. Tak samo i Łydka Grubasa. Tekst jak tekst 😉 ale klimat był the best! Oby do lipca.. jak mnie nie połamie, będę!

..a gdyby tak.. mix #myśli szarpane# myśli zebrane

Uziemieni spełnionymi planami, marzeniami tkwimy bezpiecznie w swoich poukładanych znanych rzeczywistościach. Tu mieszkam, tu żyję, śpię, pracuję, kupuję, znam, idę, widzę, „dzień dobry”, „dziękuję” i „do widzenia” (coraz rzadziej słyszane w zabieganiu, z wyboru, z „człowiek człowiekowi /nieznanym/ wilkiem”), i odwrócenie głowy, złość, nie lubiana osoba, ignor, zadarty nos…

Bliskie nieznane i te z daleka mniej.. Nie dotknięte, wysłuchane na wiarę wzięte, niepojęte; na zdjęciach obejrzane, na blogach jak w ludzkich sercach – przeczytane, poznane..

..gdzieś też jest dzień..

A gdyby tak..
zerwać to uziemienie?
Rzucić się w nieznane? Spakować plecak i ruszyć przed siebie zostawiając za sobą poukładany świat? Tak bez celu? Jest cel? Nie ma?….. chyba jest..zawsze jakiś jest…
Odkryć nieznane, doświadczyć innego życia, zgubić, zapomnieć, odnaleźć i odkryć na nowo, cenne bezcenne i.. chłonąć wszystko póki czas i zdrowie jeszcze pozwala..

A gdyby tak..
ruszyć w nieznane? Spakować plecak, włożyć wygodne buty i pojechać w niskie góry, i dzicz, na zarośnięte szlaki.. Bieszczady.. jakoś tam mnie ciągnie.. Z milczącym przewodnikiem, który odzywa się tylko gdy chce, gdy to co widzi i myśli każe mu zatrzymać się i wylać z siebie/wypowiedzieć.. Wędrowiec pełen przemyśleń i filozoficznych mądrości.. dotknięty życiem, biorący życie „za rogi”, skarb..

Długa i ciężka wędrówka dla kogoś kto zasiedział się w domu.. do przełamania ból mięśni, silna wola i test dla chęci, dla ducha..

..potrzebny TEST.. Z ŻYCIA
jak kubeł zimnej wody, gdy zamroczy wygodna i monotonna rzeczywistość..

***

trybik w maszynie nie zgrzyta
trybik nie pyta, trybik żyje dla maszyny
bezwolnie wpasowany w system
wpasowaany zębatkami w zębatki klika
dopóki całe – potrzebny.. a potem do śmietnika
wart tyle ile potrzebny..

****

A gdyby tak.. dziś
spróbować
Właśnie dziś inaczej?
inaczej zacząć dzień..?

..gdzieś też jest dzień.. czyjś nowy dzień..


Człowiek kamieniem rzucony na taflę wody istnienia.
Kręgi życia przenikają się jak kręgi na wodzie robione przez rzucony kamień..
..kamieniem jesteś dla innych, na tafli ich życia.. dużym kamieniem dla ich bycia.. dobrym/złym.. kręgi odbijają się kiedyś od brzegu i wracają do Ciebie.. czasem ze zdwojoną siłą. Co wysyłasz to wraca..
Bez Ciebie nie dzieje się nic, z Tobą może zadziać się wszsytko..

Dzień ze słońcem wstaje, wstać tuż przed..
i obserwując poranną walkę nocy z dniem
barwami nieba się zachwycać
i chłonąć to wszsytko
i wstawać ciesząc się nowym dniem

To na niebie.. zmysł widzenia zachwyca
..światła
A Słuch? Świtu nie słychać.. słychać! Słychać budzące się świergotem ptaki.. jazgot taki..
.. wstaje nowy dzień!
A dotyk? Z tym gorzej ale.. świt zawsze chłodem przenika.. i wilgoci mokrej rosy jak łzami pokrywa wszystko.. żegnając nocy mroczny sen..
A smak? Czy świt smakuje? Czymś?
Chłodna, ciemna, głodna noc każe pościć zatrzymuje snem, wyłącza świadomość.. duszy poruszając nierealnym snem, jawą..
…świt budzi głodem, który wzmożył sen…
Świt smakuje ssącym pragnieniem, pustką z żądaniem szybkiego zaspokojenia
..głodu życia
..tak chcę

***

Czy trzeba wszystko stracić, by zyskać wszsytko?
Czym jest wszytko? Materialne wszsytko..
Wszsytkim i niczym?

Ciało jest niczym, dusza jest wszsytkim
życie jest nierealnym snem…
Bycie musi boleć, dla zasady, dla logiki przemijania…
Przemijanie boli, musi boleć ta świadomość umierania
a potem, kiedyś dochodzi ból zużywającego się ciała..
i boli jeszcze bardziej.. im bliżej tym bardziej..

Tak umiłować życie, by cierpieć na samą myśl o końcu istnienia…
by świadomość przemijania podświadomie bolała..

i..

..im bliżej tym bardziej..
(im bliżej z kimś jesteś tym bardziej odsłaniasz..siebie)

po co mi to

to pytanie, a raczej bolące stwierdzenie, jest jak wyznacznik poczucia sensu, załączany, gdy dotykam bezsensu..

(…) tu był monologowy zrzut myśli 😉 (…)

To e-filozofowanie.. ciężko bez „wentyla bezpieczeństwa”. Zrzuty ciężkich myśli pomagały w ich układaniu.. teraz nie ma 😦 jakby ktoś wyłączył światło.. Trzeba na nowo nauczyć się „być”. Nawet pisać się nie chce. Wiersze „bolą”, ich pisanie.. Bez znaczenia..

Nic to, mam przynajmniej czas na rzeczywistość 🙂 A ta ostatnio bardzo wymagajaca jest. Dużo zmian. Ale pozytywnie. Radzę sobie, ale wysokie obroty, do których nie jestem przyzwyczajona, „wypompowują” z sił. Na dobre wyjdzie.

W „Misiu było.. pamiętajcie by te plusy nie przyslonily wam minusów.. A może na odwrót to było? 😉

pozdrawiam cierpliwych i wytrwałych