Jeżeli coś dotyka cię

"Jeżeli coś dotyka cię, znaczy: dotyczy cię. Jeżeliby nie dotyczyło cię - nie dotykałoby cię, nie zrażało, nie obrażało, nie drażniło, nie kłuło, nie raniło. Jeżeli bronisz się, znaczy: czujesz się atakowany. Jeżeli czujesz się atakowany, znaczy: jesteś celnie trafiony. Miej to na uwadze." 
Edward Stachura

Autor: agnecha

czasem wierszem piszę..

28 myśli na temat “Jeżeli coś dotyka cię”

  1. Nic dodać, nic ująć. Super komentarz, który celnie podsumowuje temat. Jestem pod wrażeniem! Bardzo Ci dziękuję Tomaszu, za wniesienie tylu cennych przemyśleń 🙂

    Polubienie

  2. Z tą ekspresją to zawsze ludziom pod górkę Szanowne Panie, ale emocje w sztuce są uzasadnione. Np. ekspresjonizm (o który zahaczacie) jest agresywny –> ten van Goghowski z faktury z impastu mocno kontrastowy, ten od Muncha z deformacji, krzyku, przerażenia, u Paula Gauguina antynaturalistyczny w proteście przeciw martwej naturze (mimesis), a już u Stachury życie to wędrówka, mozół, droga przez mękę, jest co prawda bunt, sprzeciw, kontra do uniformizacji, lecz są wyraźne odwoływania do tradycji, wyraźny szacunek do niej, renesansowość i rustykalizm –> odwołania do sielskości i sielanek, ale przede wszystkim jest tu zaplanowana romantyczność i zadeklarowana prometeiskość. Więc ta ekspresja nie jest u Steda dokładnie manifestem i anarchią, jak choćby troszkę u tych malarzy – tak bym to widział skoro odwołujemy się do dokładniejszej definicji ekspresjonizmu, ten cytat główny – do którego snujemy rozważania – jest właśnie w zbliżeniu do prometeizmu. Sted wyraża tu troskę o cywilizację, o człowieka, i kondycje ludzi uwikłanych w osobiste i zbiorowe relacje, reagujących albo nihilistycznie – zupełnie na zimno, lub zbyt ekspresyjnie. Ta prometejskość wyraźnie tu rezonuje. U Sachury znajdziemy ikaryjski lot w nieznane ale i (uwaga!) –> franciszkanizm. To nietypowy ekspresjonista. Ale atysta zamyka oczy czuje przez zmysły – jak i Szanowne panie – to na pewno, to fakt. Skomplikowany nietuzinkowy gość – dlatego –> wyklęty, kultowy.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Gdy zamykasz jeden zmysł otwierasz na „odbiór” wszystkie pozostałe. Zamykając oczy otwierasz na doznania ciało.. i duszę. Myślę, że tak to działa. Masz rację 🙂 To co czujemy to bogactwo (każdego z nas „indywidualnie”)

    Polubione przez 1 osoba

  4. ładnie napisałaś- majaczenie brzmi inaczej 😛
    ostatnio przeczytałam o tym: zauważ kiedy zamykamy oczy? i zgodzę się z tym, że to co daje nam największą frajdę tego nie zobaczysz, ale gdy zamkniesz oczy wszytko poczujesz – i to jest takie moje bogactwo

    Polubione przez 1 osoba

  5. Zadziwiające jest to jak niewiele (i wiele zarazem ;)) trzeba, by tej ekspresji doświadczyć..

    Ekspresje uruchamia drugi człowiek. Jest jak.. czarodziej, który swoimi słowami/myślami jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki potrafi uruchomić w człowieku drzemiące pokłady.. fantazji, inspiracji, marzeń?
    Ludzie to takie stwory/potwory ;), które lubią marzyć o wydawałoby się nierealnych rzeczach.. marzenia o lataniu się spełniły, księżyca podobno też już dotknęliśmy, mars.. cały wszechświat.. do „zagarnięcia”. Mam wątpliwość, czy to wszechświatowi wyjdzie na dobre ;p .. ta nasza „ekspresja” ;P

    (wybacz, choroba sprawia, że chyba majaczę 😉 hehe) Pozdrawiam serdecznie

    Polubione przez 1 osoba

  6. Zawsze warto podyskutować merytorycznie. Świat mobilny, prędki, pędzi.
    Ahahaha, „śliczna”, no tak, dość ekspresywnie sprawę zakwalifikowałem. To „abusio”, klasyczna „katachreza”. Metafora będąca świadomym nadużyciem jedynie dla celów estetycznych. Tak to potraktuj 😜 3_maj się 😊

    Polubione przez 1 osoba

  7. Dziękuję Ci za tą „śliczną dyskusję” 🙂 Śliczna? Można i tak nazwać. Była bardzo.. rozwijająca. Mi również sprawiła przyjemność. Niewiele mam okazji, by tak wypłynąć z takimi myślami. Dziękuję Ci za to.. ŚLICZNIE 🙂 i zapraszam częściej 🙂

    Polubienie

  8. A no widzisz, to przedostatni mój koment zjadło u ciebie, bo zniknął u mnie wraz z informacją o oczekiwaniu u ciebie na moderacje. Myślałem, że w kosz go „wpuściłaś” przypadkowo, albo że napisałem coś nie po myśli, lecz teraz wiadomo, to wina systemu (wordpressa).
    Zawsze sobie kopiuję przed wysłaniem odppowiedź, bo może coś źle się wysłać więc mam to w schowku i teraz wklejam jeszcze raz ten mój post, literówki były, a teraz poprawiłem, ale że z tego telefonu, to może być jeszcze coś tam nie halo z poprawnością językową, więc wybacz.
    W zasadzie to miałbyć mój finalny komentarz u ciebie pod WPISEM NA BLOGU, bo czas zabieram i „pupę” zawracam 😘 Sorki.
    Komentarz skasowany – do twoich o roli współczesnych artystów, Steda, Wojaczka, i linku –> TU NIŻEJ ⬇:
    Bardzo ciekawy komentarz z mnogością cytatów, i prawd życiowych, jest niemalże kompleksowym opisem stanów duchowych artysty – poety. Świetne. Jeżeli nie oglądałaś proponuję film o Wojaczku, bardzo dobra produkcja. W zasadzie moglibyśmy tu dyskutować w nieskończoność. Tyle bowiem jest tych artystycznych wrażliwości ile i ludzi w tym się spełniających. To zresztą jakby bezpośrednio też wynika z wiersza Rafała, który zamieściłaś. Jest SUPER – ten wiersz. Konkluzja dotyczy także szerokich aspektów życia i funkcjonowania ludzi w perspektywach SYMERII TEGO NASZEGO ŚWIATA. Nawet sam ASYMETRYCZNY WOJACZEK, dowodził o tejże symetrii w społecznych wymiarach naszego życia. Tak jest w kosmosie gdzie materia i antymateria, w człowieku – gdzie jest kobieta i mężczyzna, w biegunach ziemi, i w dystrybucji teologicznego rozumienia życia – w podziale na dobro i zło, sacrum czy profanum. I tyle tylko ja chciałbym dopowiedzieć. Bo nie lubię, nie potrafię klasyfikować świata i zachowań społecznych.
    Co do autorskich wieczorków i spotkań z artystami to ja wypowiadałem się tylko z osobistej perspektywy. Napisałem przecież, że rozumiem potrzebę promocji, i nie mam nic przeciw celebrytom, tym bardziej ludziom uznanym i docenianym. Oni stanowią dla nas wzorce. Problem polega tylko na tym, że tych prawdziwych autorytetów mamy coraz mniej. Z tym o czym teraz piszę wiąże się naturalna potrzeba komunikowania się artystów, chęć ich dotarcia do mas do ludzi w szerszym czy węższym gronie w celu dopowiedzenia o tym wszystkim co stoi poza tekstem, o przyczółkach ich subiektywnych wrażeń, o kompetencji lub ich braku w relacjach społecznych, wreszcie o poglądach czy wartościowaniu świata, i potrzebie moralności bądź jej zbędności subiektywnej, o interakcjach albo duchowym nihilizmie. No różni są ludzie i artyści. Ja pisałem tylko o własnych preferencjach. Nie cierpię autorskich „spędów”, bo to jest dla mnie szalenie nudne, ocenne i drastycznie ingerencyjne. Lecz nie oznacza to, że jest to złe, niepotrzebne czy bezwartościowe. Wręcz przeciwnie. Doceniam takich ludzi, medialnych. Niestety nie zostałem wyposażony w takie predyspozycje – to znaczy nie czuję takich potrzeb i wiwisekcji. Nie czuję się też artystą – więc naturalnie stoję poza tym problemem. Nie ubolewam z tego powodu. A siebie przecież nie zmienię. Natomiast dowodziłem tylko, że wielu jest takich artystów już z prawdziwego zdarzenia, którzy czują tak samo jak ja. Przykłady podałem. Są i liczniejsi, cała masa wrażliwych dobrych ludzi bez buzi w kamerach i tabloidach (bez względu na rodowody i rodzaj mass mediów), i ci artyści mają do tego prawo. Do dyskrecji i poprawności. Ogólnie kontakty artystów z szeroką publiką uważam za WIELKĄ WARTOŚĆ DODANĄ. Artysta powinien być medialny i mieć kontakt z odbiorcą, ale nie koniecznie to musi dotyczyć już samych autorów (chociaż oczywiście może). Podziwiając establishment i jego pracę dydaktyczną –> jednocześnie nie mam potrzeby wpisywania się w praktykę takich działań. PUBLICZNYCH. Dla mnie jest to okropnie nudne. Stesujące i czasami lekko wykreowane poprzez wodzirejów, mistrzów ceremonii, którzy jakby mało wiedzą o właściwym artyście, jego tekstach, grze, muzyce itd., a sami chcą poprowadzić tok dyskusji w wytyczonym kierunku, na szczęście na takich spotkaniach publika wychodzi spoza ram i wchodzi w spontan z artystą. I to jest niewątpliwie zaleta takich „imprez”. Rozumiem, wiem, znam potrzeby autorów i ich odbiorców. Chyba tyle z mojej strony Agnieszko. Całuję rączki (jeśli oczywiście preferujesz jakie zwyczaje).
    ŚLICZNA DYSKUSJA 😘

    Polubienie

  9. Tomaszu, jest tylko ten komentarz.
    Literówek nie zauważyłam.. mam nadzieję, że nie zniknęło coś dłuższego.. i to pisane na telefonie.

    Polubienie

  10. Usunął Ci się może i przypadkiem mój komentarz ten podstawowy-przedostatni? Mogę go ponowić za chwilkę jeśli masz życzenie? Jeżeli nie to nie odpowiadaj po prostu na ten post. Coś nie tak napisałem, czymś zaskoczyłem? Bo, widzę, że go nie ma, już nie oczekuje na moderację? Wysłać jeszcze raz?

    Polubione przez 1 osoba

  11. Apopos Wojaczka – to ciężki kaliber 😉 Dla mnie za ciężki.
    Ten wiersz jednak mi się spodobał:

    Na jednym rymie
    Ile kwiatów tyle światów na tym świecie jednym
    Ile oczu tyle światła na tym świecie ciemnym

    Ile dzwonów tyle głosów na tym świecie niemym
    Ile trwogi tyle wiary na świecie niewiernym

    Ile wierszy tyle prawdy na świecie niepewnym
    Ile męki tyle chwały na świecie doczesnym

    Ile klęski tyle pętli na świecie śmiertelnym
    Ile śmierci tyle szczęścia na tym świecie nędznym
    1969
    _______
    Jan Marx, „Legendarni i tragiczni”, Wyd. ALFA, Warszawa 1993, s. 218

    A tu masz link do postów z cytatami z książki, która mnie zainspirowała do napisania m.in. wiersza o Wojaczku.
    https://agnecha.wordpress.com/tag/j-marx/

    Polubienie

  12. Nie wydałam żadnego tomiku (no jeden, sztuk 5 😉 dla bliskich dawno temu), więc mnie artstyczny establishment ;P nie grozi. Na pewno łatwiej i przyjemniej tworzy się bez presji „bycia sławnym”, dla samego pisania/tworzenia. Jednak jeśli chodzi o spotkania autorskie, wieczorki poetyckie.. wiesz ja troszkę inaczej zapatruję się na nie. To nie jest tylko promocja.
    Bo jeśli już coś stworzyłeś fajnego i masz swoje grono czytelników, którzy to lubią, inspirują się tym, albo po prostu są zaciekawieni źródeł, autora, historii powstawania (powodów może być mnóstwo) to na pewno fajnie spotkać się na żywo, porozmawiać, usłyszeć, poczuć emocje drugiego człowieka. Nigdy nie byłam po drugiej stronie, ale myślę że to nie jest tak, jak Ty to opisałeś. Pewnie wyczerpuje i stresuje mocno, ale nudne na pewno nie jest. Może dużo zależy od podejścia autora? I od prowadzącego spotkanie też? Nie wiem. Znam kogoś, kto miał ostatnio takie spotkanie. Przez pandemię i chorobę musiał dwa razy przekładać wydarzenie. I nie chodziło o promocję, bo po niewielkim nakładzie dzieła już dawno nie było śladu. To była okazja do spotkania się, porozmawiania. Z tego co wiem, większość miejsc szybko zarezerwowali znajomi, więc musiało być bardzo miło.
    Wiem jak bardzo się do tego przygotowywał. Cieszę się, że mu się udało. Tym bardziej, że przez pandemię nawet zwykłe spotkania stają się ciężkie do zrealizowania 😦
    Dyskusja w internecie.. na pewno łatwiej jest, bo jest więcej czasu na przemyślenie i analizę tekstów, ale.. mam wrażenie, że tu coś jednak ważnego nam umyka. Nie może być tylko wirtualnie. Jeśli ma być realnie/ prawdziwie musi być konfrontacja z rzeczywistością, z innymi ludźmi. Inaczej to tylko „bujanie” w jakiejś tam przestrzeni (siebie i innych). Ale mogę się mylić. Nadal mam niepoukładany ten temat. Zresztą, każdy z nas jest inny i może mieć inne podejście do tematu.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  13. W rzeczy samej, wielu artystów jest docenianych zbyt późno. Szkoda. Na szczęście mnie to nie dotyczy, bo artysta to ktoś szczególny, ale gdyby przyjąć, że mógłbym ot tak od dotknięcia czarodziejskiej różdżki stać się kimś ważnym wielkim, to ZDECYDOWANIE I BEZ ZASTANOWIENIA zrezygnowałbym z tego, NARYCHMIASTOWO. Nienawidzę establishmentowości. Uwielbiam gdy ktoś rzuci komentarz pod tekstem, jak wiersze mają poczytalność, ale kręcenie się w tych art elitach musi być i jest z pewnością bardzo nudne a nawet obciążające. Wiersze najlepiej pisze się w ciszy gdzie słyszysz myśli. Dziwią mnie poeci, którzy lubią wieczorki autorskie, poetyckie posiadówki, oczywiście jest to niezbędne dla promocji – ja to rozumiem, ale bardzo musi być wyczerpujące i nieciekawe, nudne jak przysłowiowe flaki z olejem, a ze względu na to świdrowanie osobowe, personalne, porównawcze, wolę dyskusje w internecie, i w merytoryce do tekstów. Wydaje mnie się, że ogrom wartościowych autorów tak uważa, i tak ma, zresztą nie od dziś. Nawet wielcy znani literaci preferowali spokój. Tadeusz Różewicz zdaje się nie chciał udzielać wywiadów, no ale on był obciążony traumą wojenną, są i inni. Nawet muzycy. Zespół Bokka, Banksy – art murale jego są dziełem sztuki itd. , więc to jest częsta potrzeba subiektywna, w zasadzie gdyby tak nie uważało większość artystów to byli by oni tylko pustymi celebrytami. Nie mam nic przeciwko celebrytom, ale nie chciałbym być kimś takim. Serio. No ale ISBN trzeba sobie dostarczyć. Sted był wyjątkowy, podobnie Rafał Wojaczek. I wielu innych. No ale to postacie jakby z poza takiego tradycyjnego wymiaru. Odrębni – dlatego i wyklęci. My nie mamy z tym wymiarem raczej nic wspólnego. Teraz nie ma już autorytetów zresztą, nikt ich nie poszukuje i nikt nie chce pretendować do takich fantazji. Ja sobie piszę dla przyjemności i tylko czasem płynę w pisanych komentarzach. Bo lubię. Chwała im – kultowym literatom.. Kończę, pozdrawiam Aga.

    Polubione przez 1 osoba

  14. Nie masz za co przepraszać, to ja dziękuję za to, że podzieliłeś się ze mną swoim wierszem inspirowanym życiem i twórczością jednego z moich ulubionych poetów – Steda. Jeśli tylko uznasz, że warto i chcesz sie czymś podzielić, to nie ograniczaj się w linkowaniu. W pisaniu dlygich komentarzy też. Co prawda wymagają dłuższej chwili na odpowiedź, czasem odpowiedniego momentu i wtedy jest jeszcze dłużej, ale to miłe móc wymienić z myśli. Linki to też dodatkowy sposób, by trafić na coś fajnego 🙂

    Tak, użyłam tu „stety” jako taki skrócony antonim, ale nawet nie żartobliwie, bo każda śmierć to w końcu poważna sprawa. Zawsze szkoda przedwczesnych śmierci ludzi, szczególnie tych na swój sposób ważnych, tych którzy potrafią „zatrzymać świat”, zatrząść nim, zmienić i poruszyć coś w ludzkich sercach i umysłach. Wtedy to nawet i 100 lat, by było za krótko.
    Każdy ma swój czas, i myślę że to co Sted zdążył stworzyć przez swoje zbyt krótkie życie wystarczyło, by zapisać się w sercach czytelników na wiele pokoleń do przodu. „Jakość warsztatowa”.. no każdy jakąś ma. Im prostsza i bardziej uniwersalna, tym bardziej i szerzej trafia to „czującego” tłumu. Na bardziej wymagającą potrzeba dużo czasu i.. zmiany w umysłach ludzi. Ten „proces” przebiega powoli. Wielu artystów, kontrowersyjnych mniej lub bardziej, często są nie rozumiani przez współczesnych im ludzi. Ich tworczość, jeśli mają trochę szczęścia;), jest odkrywana i doceniana, gdy ich już nie ma. A sami za życia klepią bidę z nędzą.

    Tak, masz rację. Szukajmy i zmierzajmy ku optymizmowi życiowemu. To jest bardzo ważne, szczególnie teraz. Idzie wiosna, z nią przebudzenie przyrody, kolory. Nowy cykl życia. Plus dodatni jest? Jest! 🙂
    No i ja rozbudowałam swój komentarz ponad miarę. Wybacz 😉
    Dobrej nocy

    Polubione przez 1 osoba

  15. Nie jestem ekspertem w dziedzinie poprawności językowych. Wydaje się, że – „niestety”, to forma wyrażająca niezadowolenie, raczej słowo „stety” jest tylko jego żartobliwym antonimem. Gdyby Ed żył pewnie jego twórczość byłaby jeszcze „płodniejsza”, a tak? Natomiast to „stety” onomatopejcznie – dźwiękonaśladowczo komponuje się z jego pseudo ze słowem: „STED” – (zbitek imienia i nazwiska artysty). Pomysłowe masz skojarzenia. Brawo.

    SDM – super! Krzysztof Myszkowski i sakso Arka Osenkowskiego 👍

    Jednak my w kontekście znaczenia tego „dobra” o którym dyskutowaliśmy poprzednio tu u ciebie i u mnie na blogu – powinniśmy raczej zmierzać ku optymizmowi życiowemu (choć to nie musi być regułą), w sumie ten cytat jest jakby takim mottem ostrzegającym, praktycznym Stachury do człowieka w ogóle. Sted zawsze będzie w panteonie i w fascynacji naszego współczesnego zachwytu, ale raczej u mnie w perspektywie jakości warsztatowej. Życie miał drapieżne, więc jest kultowy i już 😊 UWIELBIAM. Dlatego też ten mój tekst z roku 2015 ci „zapodałem”. Przepraszam, wybacz mi i nie gniewaj, że zalinkowałem do mojego bloga, dlatego rozdzieliłem moje odpowiedzi pozostawiając Ci wybór w akceptacji i publikacji drugiego komentarza, ale widzę udostępniłaś oba. Za co wdzięczny Ci jestem. Jeszcze raz przepraszam, postaram się w przyszłości nie linkować do siebie.
    Pozdrawiam Aga. Miłego dnia. Przepraszam też za rozbudowany komentarz.

    Polubione przez 1 osoba

  16. Dokładnie wszystko się zgadza. Skoro tak lubisz Steda to taki kiedyś wiersz mu poświęciłem.
    Niżej zamieszczam link do oryginału.

    Tomasz Kucina

    Straszny wiersz-

    Za krótki byłeś – za krótki.

    Eduardo wodzu na haku pod sufitem
    dobiłeś smutki.

    Taki los twój – poety
    Panie Sted,
    niestety.

    A po co?
    moja zbyt ludzka świrozo…

    Afirmator życia z odrazy,
    z ograniczonej wolności
    zepsuty do szpiku kości, z miraży
    z Jorge Luisa Borgesa,

    krzyczę ci – Ave Cezar!

    Co noc…
    z twojego miasta Orionu
    pod niebem pełnym silikonu,
    cierpię,
    Arkekin paznokcie zagryza do krwi,
    w butelce umierają sny.

    Kobiety?

    Zgubiły cię kobiety…
    mój Wieszczu?

    Czy Zima leśnych ludzi,
    lodowy wiersz
    z rubieży chłodnego intelektu?

    Come back…

    Taki los twój – poety
    Panie Sted,
    niestety.

    Come back!

    Polubione przez 1 osoba

  17. Stachura to nie tylko „poeta kultowy”, ale także jeden z kilku określanych mianem „poetów wyklętych”. Częściowo przez to, jak skończył, ale też przez to jak żył. Jego wiersze nie są aż takie.. straszne, dużo w nich romantyzmu, miłości, emocji które z pewnościa przeżył kiedyś każdy człowiek.. Taki uniwersalizm uczuć 😉 A w połączeniu z muzyką SDM po prostu poruszają serca. Kiedyś, jak jeszcze nie znałam SDM i nie kojarzyłam Stachury, ktoś mi napisał „z Tobą można pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko”. To zainspirowało mnie do jednego z pierwszych wierszy. Później trafiłam na wiersz S. i mi trochę dziwnie było, bo nieświadomie go.. splagiatowałam ?;) Później troszkę o nim czytałam, żeby mieć jakiś punkt odniesienia do jego twórczości. Kiedyś nie lubilam biografii, może do tego trzeba „dorosnąć”? 😉 Zmienia się podejście. Zapoznanie z biografią pozwala lepiej zrozumieć „przyczynę i źródło inspiracji” do wierszy. Poeci wyklęci mieli to do siebie, że „żyli po swojemu”, wolne duchy z nadwrażliwością/uczuleniem na życie. Zapijali, używali, upadali, pisali z dna, ale byli wolni. Tą wolność kończyli najczęściej – z własnego wolnego wyboru – samobójczą śmiercią.
    Z nagromadzonymi ciężkimi intensywnymi emocjami – nie mogło być inaczej – powstawały kontrowersyjne wiersze. Często były z „ciężkiej kategorii”, bezpośrednie, bez ozdabiania i owijania w bawełnę. Dawno czytałam tamtą książkę o poetach wyklętych, ale mniej więcej tak zapamiętałam.

    Mi też ten cytat poruszył synapsy. Musiałam go zapisać. 🙂

    Polubienie

  18. Mądra to myśl i cytat ze Stachury. No ale on jakby tu powiedzieć (ująć celnie) stał osobowo poza tym światem oddziaływań ludzi a dosłowniej KRYTYKI. I dlatego dziś określamy go mianem „poety kultowego”, nie ulegał trendom, modom, nie indoktrynował, oj to i dla mnie na przykład ważna postać w polskiej literaturze. ALE… i jednocześnie wręcz przeciwnie –> był pod działaniem negatywnym otoczenia i widocznie bardzo to jednak subiektywie odczuwał, dlatego tak skończył życie jak skończył. Zatem i na pewno ten cytat możemy przyjąć za bardzo „zrośnięty z kręgosłupem tegoż mistrza pióra”.

    Mega udany wpis Agnieszko, daje po synapsach. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s