bez..

Dotykam beznadziei, bezsensu, ‚bezzmiany’.. wszystko ‚bez’

I trudno mi jest, ciężko wyleźć z tej studni przygnębienia bez dna..
Nawet czekam już niecierpliwie, kiedy sięgnę dna bym mogła się od niego odbić..
Nie ma lekko, beznadziejna i wciąż chora monotonna rzeczywistość przeszywa mi duszę..
Chwytami się myśli o wiośnie, o ogrodzie jak koła ratunkowego.. już niedługo..
tylko czy to coś zmieni, gdy on tak daleko jest ode mnie 😦 za daleko.. 😦
_____
czy te choroby kiedyś się skończą?
jestem zmęczona 😦 i taka ‚sama’ w tym wszystkim.. mam po prostu dość wszystkiego
i dość siebie

Autor: agnecha

czasem wierszem piszę..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s