.. wtedy łatwo sie bierze to co z czasem okazuje się ponad nasze siły..

może to wszystko przez to codzienność i monotonność i obowiązki z tym związane.. ciągle to samo, nic dla siebie, cała dla innych..

jak się kocha lub/i chce się być kochanym, łatwo się zapędzić w ten kozi róg, a szczególnie wtedy gdy, chce się jak najlepiej.. wtedy łatwo sie bierze to co z czasem okazuje się ponad nasze siły..

mówią że na tym polega miłość: oddać siebie dla tej miłości, poświęcić w całości i nie wymagać nic w zamian..

ale czy na pewno nie wymagać? może na tym polega związek partnerski, by jednak wymagać, wymagać nie tylko od siebie ale i od innych. Doceniać innych i samemu być docenianym..

jeśli nie wymagamy od dziecka to ono w pewnym momencie zaczyna wykorzystywać nas, i dla niego to jest czymś normalnym, to nasze poświęcenie, to że my musimy dać a ono nie widzi w tym nic za co powinno lub mogłoby być nam wdzięczne.. z dorośli to często takie duże dzieci..

i tak uczymy się przez całe życie.. często na własnych błędach, choć one nie zawsze stają się dla nas nauczką i popełniamy je znowu dziwnie wierząc i ufając swoim własnym ideałom i wartościom, w które tak bardzo chcemy wierzyć..

znów zagalopowałam i zagmatwałam wywody 😉
ciekawe czy ktoś z was jest w stanie nadążyć za moim tokiem myślenia.. nadążyć i zrozumieć o co mi chodzi 😉

Autor: agnecha

czasem wierszem piszę..

6 myśli na temat “.. wtedy łatwo sie bierze to co z czasem okazuje się ponad nasze siły..”

  1. sens… sss1404, czasem sens odnajdujemy i czerpiemy skąd i odkogo byśmy wcale się nie spodziewalimoże to na tym polega właśnie, że to co najbardziej nas ‚zużywa’ tzn. angażuje, dla czego/kogo się najbardziej się poświęcamy jest jednocześnie źródłem naszych największych trosk, smutków ale i największych radości i poczucia spełnienia:) i nadaje nam tym samym sens życia***wiesz, czasem mam plan, by na kilka dni zamienić się ‚rolami’ z mężem… tylko boję się czy dam radę po tych kilku dniach posprzątać to pobojowisko w domu 😉 hehe o niego się nie boję, chopak da radę 😉 z przyjemnością wróci [tj. „ucieknie” ;)] w swoją pracę 😉

    Polubienie

  2. Serce czasem zaślepione emocjami może podyktować coś całkiem alogicznego i nierozsądnegono ale przecież od tego jest to nasze serce, by przeżywać i ‚otumaniać’ rozum 😉

    Polubienie

  3. Tak 🙂 „Partnerstwo. Dawanie i branie. Wszystko jasne… „święte słowa :)My Kochana Żyrafko 🙂 umiemy zrozumieć się prawie bez słów :D__ostatnio ktoś mi powiedział że mężczyznom trzeba łopatologicznie wyjaśniać i oznajmiać to co się od nich chce i czego się oczekuje, bo sami raczej nie umieją się domyślić..tylko jak się słyszy tekst „A co ty myślisz, że ja w pracy leżę do góry brzuchem?” to można zwątpić..ja, matka żona i gospodyni przecież nic nie robię w domu.. tylko leżę, przecież tu nie ma NIC do roboty i Mały przecież też taki dobry i samodzielny więc sam sobą się zajmujewięc co ja tu narzekam, głupiaczasem człowiek potrzebuje odmiany, oderwać się od monotonii codzienności, odetchnąć czymś nowym, razem, znaleźć nowe tematy, nowe wspólne przeżycia, wspomnienia..i jakoś sie potoczy się to wspólne życie dalej ..Pozdrawiam! :*

    Polubienie

  4. Też często się zastanawiam, jak długo dawać od siebie i nieoczekiwać nic w zamian…….. Czasami wystarczyłoby zwyczjne DZIĘKUJĘ… Sama ze swoimi problemami..A ON zmęczony, śpi…Ja nie mogę być zmęczona..Matka i żona 24 h na dobę.. Ten, który powinien dodawać mi sił odbiera mi je, a mały człowieczek, który odemnie powinien czerpać energię i radość życia sam mi ich dostarcza..Gdzie tu sens?!

    Polubienie

  5. Kim ja jestem? No, kobietką z długą szyją i ciapkami. Ale kobietką. Więc jak mam Ciebie nie rozumieć? 🙂 A ja to wywodów nie raz nie mam? Aż tak bardzo skomplikowanie nie piszesz – ja jeszcze spokojnie nadążam… W tej notce padły bardzo ważne słowa. O tym, że sporo ludzi wierzy (i tak postępuje), że w miłości poświęca się całkowicie i nic nie wymaga. Bezinteresowność jest ważna, ale wszystko ma swoje granice. Miłość nie polega tylko na dawaniu, ale i braniu. Nie twierdzę, że od razu trzeba wyskakiwać ze złotymi górami, ale dla mnie (i wielu moich znajomych i bliskich) miłość ma wpisane w siebie partnerstwo, a co to słowo oznacza – wiadomo… Pamiętasz, co było ze mną, gdy ja przestałam wymagać, a sama się poświęciłam? Chyba nie trzeba tego komentować, bo… …. …. … A dzieci. Na pewno do jakiegoś wieku to rodzice się całkowicie im oddają. Dzieci nie są jeszcze na tyle samodzielne, by zrobić sobie jedzonko, ubrać się, umyć. Te pierwsze lata to na pewno „usługiwanie”, hihi, dzieciaczkowi. Ale zaznaczam – między rodzicami na zasadach partnerskich… Hmm… tak mi się to wszystko skojarzyło… szkoda, że nie masz jak przeczytać na razie książki, o której ostatnio wspominałam. Tam JLW dokładnie, szczerze opowiada, jak to było u Niego i Jego Rodziny (bo nie jest wcale tak ładnie i wesoło, jak może się wydawać)… Między innymi dlatego mówiłam, że tak wiele z tej książki można się nauczyć… Niemniej jednak… Rozumiem Twoje zagwostki, rozterki, odrobinę pokręcone (pozornie jedynie) myśli… Partnerstwo. Dawanie i branie. Wszystko jasne… Pozdrawiam! :***

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s