kartka z historii jednego małżeństwa..

jest ich troje, a właściwie to czworo. Za chwilę urodzi się kolejny członek rodziny.

On ma 23 lata, szkołę zawodową i parę kursów, które miały dać mu szansę na lepszą pracę, a zrobiły tylko debet w i tak szczupłym budżecie domowym. Bezrobotny – dorabia ‚na czarno’ jako operator spycharko ładowarki – ma 5 zł na godzinę i jest jedynym żywicielem rodziny.  Jest ich troje, za chwilę czworo..

Jeszcze nie spłącił długów, które zrobił by mieć uprawnienia – i nie wie kiedy mu sie to uda. Ostatnio pracował 4 dni za darmo – podobno zgubił korek od paliwa – 200 złotych poszło.

Ona też ma 23 lata – mama, godspodyni domowa od 3 lat. Opiekuje się i wychowuje synka. Próbuje jakoś zorganizować życie z tego co przyniesie On – nie jest łatwo. Dobrze, że są dziadki blisko, ale im też jest cieżko – oboje bezrobotni z pracą dorywczą za grosze.. 

Mają tylko siebie – On, ona mały synek i ono, które za chwilę będzie. I długi… Już nawet nadziei nie mają że się polepszy, żadnych perspektyw, żadnej ‚normalnej’ pracy za godziwe pieniądze. Od kilku miesięcy próbują się cieszyć z maleństwa, ale tylk osie boją, nie dają rady. Mają depresje.

synek.. do tej pory jedyna pocieszka [za chwilę będą dwie] ich życia. Pocieszka i zmartwienie.. jak mu zapewnić lepszy byt, lepszy start w życiu.. jest taki mądry, grzeczny i pani w przedszkolu nie może się nachwalić i nadziwić. On kocha książki.. i bajki o Kubusiu Puchatku, i wiersze Brzechwy i Tuwima (niektóre zna na pamięć), ulubiona zabawka przytulanka to maleńki Prosiaczek – przyjaciel Kubusia. Ma 3 latka. Na szczęście jest zdrowym i pogodnym dzieckiem. Wszyscy go kochają..

Żadnych perspektyw. Marzenia o własnym domku z ogródkiem.. zaczynają tylko ranić i dobijać. Już nie chcą marzyć, nie chcą sie ranić nierealnymi złudzeniami.. Nie mają nadziei ani cierpliwości i wyrozumiałości by marzyć o tym marzeniu. No bo i jak?

Myśłi skupiają się na tym, jak by tu przeżyć kolejny dzień, z czego zrobić i za co kolejny obiad (dobrze, że mama dała ziemiaki – chociaż o to nie trzeba się martwić).

Młodzi, a już bez perspektyw. Tyle pięknych planów, marzeń. Wszystko powoli zaciera brutalna rzeczywistość.

Za co karać te dzieci nieobecnością ojca? Tak, tylko taką widzi szansę: wyjechać za gracę do pracy.. Ona nie dopuszcza takiej myśli do siebie. Sama z dwójką dzieci, dzieci bez tatusia..

Kiedyś wyjechał do pracy dalej i na dłużej i co? po miesiącu syn go nie poznał, przestraszył się, uciekł przed ‚Panem’ pod stół..

Oboje już nie mogą, kłócą się i jest im ciężko.

Nasz p…..y kraj, tak o nas dba i takie daje nam szanse.. czy kiedyś będzie lepiej?

czy naprawdę musimy sięgnąć dna i chwycić się patologii [pijaństwa] by opieka społeczna społeczna zechciała nam pomóc, tak bez łaski, bez proszenia i udowadniania biedy i trudnej sytuacji?

mam nadzieję że się zmieni coś w naszym kraju na lepsze. Że za chlebem i lepszym życiem nie będzie trzeba jeździć/latać za wodę/granicę.

Zbyt wiele cierpią na tym rodziny, a przede wszystkim dzieci..

Jak one mają mieć dobry przykład rodziny, gdy od początku jeżeli jest to tylko mama, a priorytety są poprzekręcane: wychodzi na to że pieniądze są ważniejsze od dzieci, od rodziny, od miłości..

pytań i wątpliwości tyle.. chyba nie o taki świat nam chodzi..

Autor: agnecha

czasem wierszem piszę..

Jeden komentarz na temat “kartka z historii jednego małżeństwa..”

  1. wszystko prawda… ale oni mają siebie, wiem, ile to znaczy… mieć obok kogoś w tych najtrudniejszych chwilach… chwilach, które trwają nawet tak długo… a co z tymi, których opuścili najbliżsi? odeszła Rodzina, odeszła Miłość, bo przecież jest się już niepotrzebnym… bo nagle zabronione stało się pragnąć… pragnąć tak niewiele… jak wielki ból przeżywa to małżeństwo? a jak wielki ból przeżywa osoba, która także boi się o pieniążki na chleb, ale… jest całkiem sama? czasami to tak trudno uwierzyć: „nie można być całkowicie samemu. zawsze ma się kogoś”… czasami się nie ma. są tacy ludzie. oni po prostu nie mają nikogo. nie mieli nigdy albo mieli tylko na chwilę… stali się dla nich nieważni… „dlaczego wszyscy mnie zostawiają? dlaczego?”……. wszystkiego dobrego, Agnieszko… najlepszego… na teraz… i na zawsze… 🙂 ja juz dłużej nie umiem udowadniać, że najważniejsze, to być obok… pa…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s