wirtualne marzenia 16 11 2005

marzenia powinny być realne, możliwe do spełnienia;
marzenie o tym czego nie możemy mieć to poprostu skazywanie się na cierpienie, tęsknotę… to głupie ale prawdziwe… niestety ale to uczucie daje najwięcej inspiracji do tworzenia, to przeżywa sie najbardziej, to najbardziej dotyka.
Każdy kto zaprzyjaźnił się tu, choćby na krótko, wie jak bardzo można się do kogoś przywiązać, jak bardzo tesknić, jak ciągle ulegać myślom, jak niecierpliwie i w podnieceniu czekać na wiadomość, choćby na najskromniejsze słowo, zdanie; jak bardzo może brakować czyjeś obecności… ale też jak bardzo można się rozczarować bo wyobrażenia mogą bardzo przerosnąć rzeczywistość, a nikt nie lubi się rozczarowywać…

tu nie ma bliskości a jest taka bliskość, że aż nierealna;
człowiek wiąże się, przywiązuje mimo że tak naprawdę związku nie ma… przecież nie można związać się z kimś kogo nie znamy, albo znamy aż tak, że lepiej by nieznać.
Rozmowy nie są dialogami, tylko monologami – sam na sam ze sobą, przecież nie widzisz drugiej osoby, jej reakcji, uśmiechu, smutku, zakłopotania… wszystko to musisz sobie „dopowiadać” – wyobrazić, a wyobrażasz sobie zgodnie ze swoimi wymaganiami… tak powstają wyidealizowane złudzenia na temat wirtualnego rozmówcy – jest a jakby go nie było, ale prawdziwy on może całkiem odbiec od naszych wyobrażeń…

Idealny świat… Tu wszystko jest zbyt proste, zbyt idealne, zbyt łatwo odkrywać się, ulegać chwili emocji, ogołacać duszę… na żywo nie jest to możliwe.. chyba że masz akurat taki nastrój, chwilę słabości, zgasisz światło, zamkniesz oczy, wtedy odrzucasz na bok swoją tarczę obrony przed światem; albo wtedy gdy upijesz się tak by żal i uczucia się z ciebie wylewały wraz z upojeniem alkoholowym… później powiesz „wiesz, ja wczoraj… ja nie byłem/am sobą, zapomnijmy lepiej o tym…”. I tak potrafimy żyć tą obłudą prawdziwości w prawdziwym świecie, i tym też niby prawdziwym idealnym kimś, kim chcemy tak naprawdę być tu – w wirtualnym nierealnym świecie… I tu i tu obłuda, zakłamanie i złudzenia…
jacy jesteśmy naprawdę?? czy możemy być tak naprawdę takimi jakimi chcemy być? czy to gdziekolwiek jest realne?
a może jednak lepiej żyć tymi złudzeniami? marzyć o lepszym jutrze, lepszym „ja” i dążyć wciąż do tego? czy to wystarczy by być szczęśliwym?
wciąż ukrywamy sie za skałą nie do przebicia… tak jakby tarczą przed światem. Miłość, przyjaźń.. one potrafią skruszyć tę skałę.. bierzesz kilof [brutalną szczerość] i polewasz zaufaniem, by nie bolało… i ściana kiedyś pęka, jak skała drążona kropelkami wody, dopóki los znowu nie zaskoczy kolejną niespodzianką, podkusi zdradą, omami marzeniem i podkopie zaufanie wystawiając na ciężką próbę.. przetrwa nieprzetrwa, upadnie…
dom wytrzyma gdy ma mocne fundamenty, ważne są zasady…

ciągle czegoś szukamy, życie przecieka, ucieka między palcami, sen czy jawa? rzeczywistość, czas, dziwny los… a może za bardzo się w to wszystko wgłębiamy? może niepotrzebnie przeżywamy jak stonka wykopki? przecież i tak nie wyjdziemy cało z tego teatru życia…

„życie to jest teatr, mówisz ciągle opowiadasz
maski coraz inne się zakłada…”

może niepotrzebnie zmuszam do myślenia o tym wszystkim, po co aż tak przeżywać. Skończyć z nierealnymi marzeniami, przyjaciółmi, którzy są zbyt daleko by być na dłużej blisko.
Trzeba przecież wkońcu zadbać o tę rzeczywistość, wrócić do niej i „obrobić” ją. Zacząć poprostu żyć, a nie marzyć i bujać gdzieś obok, bo to przelatuje prawdziwe życie, a nie wirtualne.
ale wiecie? to chyba nie jest tak… przecież z każdą nowo poznaną osobą, każdym przeżyciem, każdą rozmową … zmieniamy się – stajemy się tym kim jesteśmy. Nie byłabym tą samą agnechą dziś w tej chwili, gdybym nie poznała wszystkich tych wyjątkowych ludzi, gdybym nie rozmawiała z nimi na te wszystkie tematy… dlatego dziękuję Wam za to że pomagacie mi być sobą, pomagacie mi odkrywać siebie 🙂
…lubię „latać wysoko” [choć często spadam też nisko] i może jednak mimo wszystko uda mi się to życie tak przemarzyć.
A piszę o tym bo chcę nadal w to wierzyć, uwierzyć, chcę by tak było… więc może jednak tak podzielić te marzenia na te realne i te mniej realne? 😉 jak myślicie?
pozdrawiam

Autor: agnecha

czasem wierszem piszę..

4 myśli na temat “wirtualne marzenia 16 11 2005”

  1. czasami całkiem niechcący jak widać można stworzyć „coś”… 😉

    Polubienie

  2. ten post to dla mnie absolutny hit…w doskonały sposób zebrałas tu swoje i moje również spostrzeżenia dotyczące świata wirtualnego…jestem pod wrazeniem:*

    Polubione przez 1 osoba

  3. z wielką przyjemnością będę tu zaglądał i czytał wszystko od deski do deski:)…pozdrawiam:*…juz się cieszę:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s